Dzisiaj jest: 7.4.2020, imieniny: Donata, Herminy, Rufina

Brytyjski minister apeluje do Polaków: musicie spełnić jeden warunek

Dodano: 2 miesiące temu Czytane: 357 Autor:
Redakcja poleca!

Mimo brexitu 400 tys. Polaków wciąż nie złożyło wniosku w sprawie przyznania statusu osoby osiedlonej w Wielkiej Brytanii.

Brytyjski minister apeluje do Polaków: musicie spełnić jeden warunek

Wprawdzie mają jeszcze niecałe półtora roku, by wypełnić aplikację, ale brytyjski minister ds. Europy i obu Ameryk Christopher Pincher apeluje w rozmowie, by nie zostawiać sprawy na czerwiec przyszłego roku. - Rejestracja jest bardzo prosta – słyszymy. 
W Wielkiej Brytanii mieszka ok. 900 tys. Polaków. Pół miliona z nich złożyło już odpowiedni wniosek o przyznanie statutu osoby osiedlonej lub tymczasowego statusu osoby osiedlonej. Mimo że to najwięcej spośród wszystkich cudzoziemców chcących legalnie mieszkać na Wyspach, wciąż 400 tys. osób nie wypełniło wniosku. 

Choć czasu zostało sporo, bo do 30 czerwca 2021 r., i władze brytyjskie, i polskie apelują, by nie pozostawiać sprawy na ostatni moment. - To igranie z czasem – przestrzegał kilka dni temu Konrad Szymański, minister odpowiedzialny za sprawy europejskie, w rozmowie z dziennikarzami. 

- Rejestracja jest bardzo prosta. Wystarczy wejść do Internetu i poświęcić ok. 15 minut. Później rozpoczyna się procedura – mówi w rozmowie Christopher Pincher, minister ds. Europy i obu Ameryk w rządzie Borisa Johnsona. Polityk podkreśla, że współpraca Brytyjczyków z ambasadami innych krajów, w tym Polski, polega na wspieraniu kampanii informacyjnych dotyczących przyznawania statusu osoby osiedlonej. 

Dotychczas w systemie zarejestrowało się łącznie 2,5 mln mieszkających w UK cudzoziemców. Jak podkreśla nasz rozmówca, odmówiono tylko... sześciu osobom. Powodem były problemy z prawem lub kryminalna przeszłość. - To statystyki bardzo korzystne dla aplikujących i zachęcające do składania wniosków. Przypominam, że proces jest bezpłatny. Jesteśmy bardzo otwartym społeczeństwem, a Polacy są cenionymi pracownikami i przedsiębiorcami, dlatego zachęcam do tego, by poświęcić czas na wypełnienie dokumentu. W przeciwnym razie będą w Wielkiej Brytanii nielegalnie i będą mieli kłopoty. 

Wizyta w Polsce. „Gramy w otwarte karty”

Pincher zakończył właśnie kilkudniową wizytę w Polsce. Wczoraj omówił z ministrem Szymańskim aspekty ekonomiczno-handlowe przyszłej współpracy na linii Wielka Brytania-Unia Europejska, podejście do kwestii bezpieczeństwa, a także sytuację Polaków w Wielkiej Brytanii oraz obywateli brytyjskich w Polsce. - Musimy skupić się na tym, aby umowa ta miała jak najambitniejszy charakter – powiedział minister Szymański. 

- Polskim przedstawicielom mówiłem wprost: w naszej propozycji dotyczącej współpracy Wielkiej Brytanii z UE nie ma żadnej ukrytej agendy. Gramy w otwarte karty – mówił Pincher, który podkreślił, że brytyjskie zobowiązania w zakresie bezpieczeństwa pozostają niezmienne. Chodzi m.in. o wspólne działania w ramach NATO i ONZ. 

Brytyjski minister nie obawia się też, że brexit przyczyni się do odpływu biznesu z Wielkiej Brytanii, szczególnie z Londynu. - Mamy dobry system podatkowy i odpowiedzialny system sądownictwa. No i przede wszystkim język angielski, który jest najpopularniejszym językiem na świecie i wszyscy, którzy tu przyjeżdżają, mówią po angielsku. To ułatwia porozumiewanie się. Pomaga nam też geografia. Nie jesteśmy ani Nowym Jorkiem, ani Tokio. Wielka Brytania i Londyn są pomiędzy nimi. Do tego należy dodać dobrą infrastrukturę gospodarczą, społeczną i kulturową. Dlaczego zatem nie tworzyć biznesu właśnie u nas? 

Czy Rosjanie sterowali brexitem?

Pincher w rozmowie odniósł się też do oskarżeń wobec konserwatywnego rządu brytyjskiego. Polityczni oponenci uważają, że ekipa Borisa Johnsona celowo nie publikuje parlamentarnego raportu w sprawie domniemanej rosyjskiej ingerencji w brytyjską politykę. Zdaniem przeciwników Borisa Johnsona wynika to z tego, że sprawozdanie może zawierać treści kompromitujące premiera i jego polityczne zaplecze, dlatego nie zgodził się na publikację przed wyborami. Chodzi o działalność powiązanych z Kremlem osób przed referendum w 2016 r. w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. To wówczas Johnson był twarzą kampanii na rzecz opuszczenia unijnych struktur. 

- Publikacja nie zależy od premiera. Zwłoka wynika z kwestii technicznych. Boris Johnson musiał mieć wgląd w raport, żeby przed ostateczną publikacją mieć pewność, że żadne tajemnice brytyjskich służb nie zostały upublicznione, a brytyjski wywiad nie został skompromitowany. Musiał się temu przyjrzeć wnikliwie i uważnie. Po ostatnich wyborach brytyjska komisja wywiadu i bezpieczeństwa parlamentu (ISC) musiała się na nowo ukonstytuować. Bez tego publikacja jest niemożliwa. Jestem też przekonany, że nasz system wyborczy jest na tyle silny, że nie pozwala na ingerencję kogokolwiek w wyniki wyborów – tłumaczył Pincher, który na pytanie, czy zna treść raportu, zaprzeczył.


 
Źródło: wsieci
Polecane
Zapisz się do newslettera:
ZGADZAM SIĘ na przetwarzanie, w tym profilowanie, moich danych (także danych osobowych) zapisanych w plikach cookies i im podobnych technologiach stosowanych na stronie szkocja24.co.uk oraz naszych Partnerów w celach marketingowych, obejmujących analitykę w calach marketingowych oraz wyświetlanie spersonalizowanych ofert, reklam i innych usług na stronie szkocja24.co.uk oraz w Internecie.
UWAGA! Nowe niższe ceny za Ogłoszenia Komercyjne i Reklamę!!! TYLKO TERAZ!!! Dodaj darmowe ogłoszenie: Praca - Nieruchomości - Motoryzacja - Sprzedaż - Kupno - Towarzyskie... Wszystkie ogłoszenia prywatne są zawsze bezpłatne !